wydawca
ISSN 1896-2548  

Menu główne
Start
Materiały dydaktyczne
Patronat medialny
Recenzje
Tagi

 

 

Chiny PDF Drukuj Email
Recenzje książek - Dziennikarstwo
Wpisany przez Franciszek Dembowski   
sobota, 17 lutego 2007 10:00

www.wydawca.org  Chiny fascynują. Podobnie jak Egipt faraonów. Poczucie oddalenia powoduje fascynację, mieszającą się z niezrozumieniem.

    Czy Chińczycy myślą tak jak my? Czy w Chinach możliwa jest demokracja w jej liberalnym rozumieniu?

    Guy Sorman, na którego książkach wychowało się wielu opozycjonistów w Europie Środkowej, w swojej kolejnej książce mierzy się z tematem wielkim i trudnym - z naszym rozumieniem Chin. I stara się skonfrontować nasze opinie z rzeczywistością.

Dodaj do koszyka: Lideria

Możesz też kupić bezpośrednio w wydawnictwie: "Prószyński i S-ka"

    Zadziwiająca jest łatwość elit do brania w nawias liberalizmu (nie mylmy demokracji z liberalizmem - demokracja to zniewolenie większości przez mniejszość, a liberalizm to uwzględnianie głosu mniejszości...). Mówią: Rosjanie przywykli do cara, a Chińczycy to tania siła robocza.

    Ciekawe, co powiedziałby na to Gustaw Herling-Grudziński. Aspekt moralny w polityce też powinien być uwzględniany, mimo istnienia wielu hipokrytów nie można przekreślać moralności. Dlaczego zakładamy, że "Chińczycy to Klingoni"? Sorman przekonuje, że oni są podobni do nas - do ludzi, którzy chcą mieć prawo do własnego, osobistego szczęścia. Autor na marginesie książki pokazuje także wciąż zadziwiające uwikłanie intelektualistów, którzy odmieniając na wszystkie przypadki słowo "wolność" przyklaskują jednocześnie łamaniu tej wolności w Chinach czy innych imperiach. To uwiedzenie siłą i historyczną koniecznością? Trudno powiedzieć, ale łatwo moralizować, kiedy pobiera się za to pensję - gorzej zachować pion moralny pochylając się do zbioru ryżu.

    Popatrzmy na Chiny tak, jak patrzylibyśmy na każde inne państwo - proponuje Sorman. I jest to propozycja rewolucyjna - bo idzie na przekór dotychczasowym głaskaniu po głowie. Nie zakłada niczego z góry - po prostu normuje naszą pozycję wyjścia. Nie traktujemy Chińczyków jak egzotycznych misiów panda, które po prostu są... niepowtarzalne. Chińczycy, Hindusi, Polacy, Holendrzy - patrzmy na nich w ten sam sposób, pisze Sorman.

    I co widzimy? Niejednoznaczność. Potęgę na glinianych nogach, jak mawiano o carskiej Rosji. Widzimy przegrywający z Hongkongiem Szanghaj - puste, wspaniałe autostrady wybudowane dla partyjnych aparatczyków - wspaniałe, puste lotniska. Jeżeli wierzyć Sormanowi, Chiny przypominaja wydmuszkę!

    Bardzo interesujący jest rozdział zestawiający Indie z Chinami. Przy europejskiej fascynacji Chinami nie zapominajmy o realiach, według różnych szacunków za kilkanaście lat to Indie, nie Chiny, mogą być pierwsze w Azji - zarówno pod względem liczby ludności, jak też wzrostu gospodarczego. Indie, demokratyzujące się dość silnie, w porównaniu z modelem chińskim - wypadają na plus. Pamiętajmy o tym, że Guy Sorman ma jednoznaczne poglądy. Niewątpliwie jednak warto zastanowić się nad jego książkę - szczególnie lekturę polecam ludziom zainteresowanym przyszłością - wiele miejsc w "Roku Koguta" brzmi profetycznie...

    Na Azję trzeba patrzeć bardzo uważnie, dziś sytuacja na tym kontynencie zaczyna niestety przypominać geopolitykę w Europie przed rokiem 1914. Jaki będzie "rok 1914" w Azji?... Obyśmy nie mieli okazji się przekonać.

 

Dodaj do koszyka: Lideria

Możesz też kupić bezpośrednio w wydawnictwie: "Prószyński i S-ka"


Poprawiony: poniedziałek, 26 lutego 2007 12:53
 
Nowości
Najczęściej czytane


(C) 2006-2007 wydawca.org
All rights reserved.
Teksty publikowane w serwisie wydawca.org naleza do autorow - ich przedruk jest mozliwy,
ale wylacznie z podaniem zrodla w formie "Pierwodruk: www.wydawca.org".

Wiecej o prawach autorskich.

Hosting by OVH