|

Są kobiety, które sprawiają, że określenie "słaba płeć" zdaje się odnosić do mężczyzn.
Jedną z takich kobiet jest Monika Olejnik. Inną - Agnieszka Kublik. Wydawnictwo "Rosner i Wspólnicy" wydało potężną książkę z przeprowadzonymi przez te dwie dziennikarki wywiadami.
Ksiązkę tę można porównać do kolubryny, nie tylko w sensie rozmiarów - bowiem przypominanie politykom tego, co mówili kilka tygodni wcześniej bywa równie niebezpieczne, jak wysadzanie kolubryny przez Kmicica...
Możesz kupić w księgarni: Lideria Możesz kupić bezpośrednio w wydawnictwie: "Rosner i Wspólnicy"
Są kobiety, które sprawiają, że określenie "słaba płeć" zdaje się odnosić do mężczyzn.
Jedną z takich kobiet jest Monika Olejnik. Inną - Agnieszka Kublik. Wydawnictwo "Rosner i Wspólnicy" wydało potężną książkę z przeprowadzonymi przez te dwie dziennikarki wywiadami.
Ksiązkę tę możnaporównać do kolubryny, nie tylko w sensie rozmiarów - bowiemprzypominanie politykom tego, co mówili kilka tygodni wcześniej bywarównie niebezpieczne, jak wysadzanie kolubryny przez Kmicica...
Lektura tej książki dla zaprzysięgłych świadomych obywateli jest wielką radością. Pomieszaną jednak z goryczą. Tu nie trzeba punktować polityków - sami się zdradzają... Kiedy czytam na przykład, jak Jarosław Kaczyński powiada (luty 2006!), że Lepper nie będzie wicepremierem (s. 415) - mam wrażenie, że ktoś mi tu w żywe oczy...
Lektura tej książki jest jednocześnie optymistyczna w tym sensie, że dziś wielu z rozmówców dziennikarek sprzed kilku lat gdzieś poznikało. Nie ma ich na widoku. Może przeminęli z "dyskursu publicznego", może powrócą... Generalnie jednak widzimy, że ta gazetowa polityka, która nas martwi, uderza po sercu i kieszeni, nie jest HISTORIĄ. Historią bowiem jesteśmy my, zwykli obywatele. To, czy wyjeżdżamy do Londynu, do Włoch, czy mimo wszystko zostajemy - to jest historia, nie propagandowe frazesy sypiące się z różnych odcieni partyjnych. Nie kongresy i specialite de la maison - kampanie wyborcze... Tak naprawdę to my - czytelnicy tej książki - jesteśmy rozmówcami Moniki Olejnik i Agnieszki Kublik. Chcemy wierzyć, że to w tle - dla nas; jak Sokrates porównywał się do bąka, kłującego samozadowolenie elity Aten - tak dziennikarki śledcze od czasu do czasu sztychem pytania przypinają polityka do ściany prawdy...
Czy tak jest? W książce mamy wiele wywiadów. Niejeden raz z tymi samymi osobami. Są wywiady ważne w danej chwili - są rozmowy na dłużej (choćby z Andrzejem Wajdą.. rozmowa zresztą, co w książce się okazuje, dość specyficzna). To coś bardzo uspokającego po piekle porannych polskich gazet... To coś radośnie obywatelskiego (Tomasz Lis być może powiedziałby "amerykańskiego").
Ta książka to wymarzony prezent dla sfrustrowanego męża, ciskającego gromy podczas oglądania serwisów informacyjnych - odtrutka na nowomowę tych, którzy - jak powiedział Kukiz - kiedy im plunąć w twarz, to mówią, że deszcz pada. To książka optymistyczna, która mówi ci, zwykły człowieku, że ci wspaniali minstrowie i wystrojeni szafarze publicznych łask odejdą - przeminą - osuną się w niepamięć. Ale inny wniosek, który płynie z lektury książki Moniki Olejnik i Agnieszki Kublik jest smutny - nie widać specjalnie w Polsce mężów stanu. Politycy, macherzy, kombinatorzy. Mąż stanu poszukiwany!
Choć - patrząc na te dziennikarki - dlaczego mąż? Dlaczego mężczyzna?... Może kobieta?...
Możesz kupić w księgarni: Lideria Możesz kupić bezpośrednio w wydawnictwie: "Rosner i Wspólnicy" |