|

Jedna z lepszych, krytycznych i obiektywnych zarazem – według mnie – publikacji o Opus Dei jest właśnie wydana przez „Świat Książki” książka znanego autora zajmującego się Kościoła, Johna L. Allena Juniora o zwykłym tytule Opus Dei (bez budzących nieufność podtytułów – co odróżnia tę książkę od legionu innych).
Możesz kupić w księgarni: Lideria

Można z rozbawieniem zauważyć, że bardzo często „czarny PR” jest w gruncie rzeczy trampoliną. Jeszcze kilka lat temu o Opus Dei nie mówiono tak wiele, jak dziś. W wielu ciasnych umysłach Opus Dei zajęło miejsce niegdyś tak nienawidzonych Jezuitów. Człowiek często potrzebuje kozła ofiarnego – w którym może skumulować wszystkie swoje obsesje i frustracje; dziś dla niektórych takim kozłem jest jeden z wielu ruchów katolickich, założony przez świętego (przypomnijmy to sobie!), wywodzący się z Hiszpanii…
Owszem, nie powiem, może to łechtać moją dumę macho, jeśli przyjmiemy, że jest to organizacja zbrodnicza – ponieważ sam kiedyś byłem z nią (dość luźno) związany; wiele jej ideałów jest mi bliskich. Kto zaś nie chciałby należeć do organizacji, po kryjomu, za pomocą sekretnych uścisków ręki i delikatnych drgnień brwi, rządzącej, wespół z cyklistami, światem???
Obawiam się jednak, że wcześniej zaczniemy się śmiać. Faktycznie jest zastanawiające, dlaczego tak słaba (literacko, nie mówimy zupełnie o warstwie faktograficznej..) książka stała się taką ikoną początku XXI wieku? Co innego, gdyby to było porównywalne do bardzo dobrego literacko Ostatniego kuszenia Chrystusa. Tymczasem Brown nie dorasta do pięt zawodnikom klasy B – Ludlumowi chociażby… Idąc tropem jego rozumowania powinniśmy napisać, że listy bestsellerów układa jakiś tajemniczy zakon Czcicieli Dana Browna. Anglicy mają bardzo dobre przysłowie – zamilczeć coś na śmierć. Ale trudno zamilczeć, skoro sami obrońcy (po cóż bronić?...) odpowiadają setkami książek i oświadczeń… a Dan Brown tylko sumuje zyski.
Trudno zamilczeć, ponieważ na tej fali wzmaga się zainteresowanie Kościołem (można to dobrze wykorzystać, czemu nie skorzystać?). Wzmaga też zainteresowanie Opus Dei.
Czytajmy zatem o Opus Dei i Kościele książki nie napisane z potrzeby sensacji – tylko starające się dotrzeć do źródła prawdy.
Jedną z lepszych, krytycznych i obiektywnych zarazem – według mnie – publikacji o Opus Dei jest właśnie wydana przez „Świat Książki” książka znanego autora zajmującego się Kościoła, Johna L. Allena Juniora o zwykłym tytule Opus Dei (bez budzących nieufność podtytułów – co odróżnia tę książkę od legionu innych).
"Przypisywanie Opus Dei tradycjonalizmu [...] może wprowadzać w błąd, bo z historycznego punktu widzenia prałatura wcale nie jest konserwatywna" (s. 11) - zauważa na początku Allen. W dalszej części książki porównuje Opus Dei z zakonami Dominikanów, Franciszkanów i Jezuitów - by wskazać, że podobnie jak te zakony, jest "znakiem czasów" dla Kościoła w pewnym momencie historycznym. Po pierwsze - nie jest zakonem; to naprawdę rewolucyjne odkrycie, w Polsce może nie dość zauważone: Kościół to wcale nie książa - kler jest jedynie częścią Kościoła. Opus Dei jest przeciw klerykalizacji katolicyzmu - jest ruchem bardzo zsekularyzowanym. Może to właśnie powoduje opór przeciw Opus Dei, porównywanie go z sektami...
Allen szczegółowo przedstawia historię Opus Dei - w tym roźdźwięk między Escrivą a jedneym z najbliższych doradców papieża Pawła VI, póżniejszym "papabile" (kandydatem do tronu papieskiego w 1978 r.) Benellim; opisuje także niełatwe relacje Jezuitów z Opus Dei. Nie stroni od tematów trudnych. Optykę zabarwia mu jednak niewątpliwa sympatia do prałatury, powstałej z inicjatywy świętego Josemarii. Czy psuje to książkę? Nie sądzę; ale dla wyznawców teorii spiskowych pewnie będzie kolejną deską ratunku.
Trzeba pochwalić „Świat Książki” za wyjątkowo dobre przygotowanie tej książki.
--
John L. Allen, Jr., Opus Dei, “Świat Książki”, Warszawa 2006.
Możesz kupić w księgarni: Lideria
Możesz kupić bezpośrednio w wydawnictwie: "Prószyński i S-ka"
|