|
To powinien być bestseller - większy niż poradniki o psychoterapeutycznych dietach i organizacjach rządzących światem. To prawdziwa odwaga pokazać swój ojcowski dziennik - swoje lęki, radości, wszystkie intymne sprawy, które - jak byliśmy uczeni - są "miękkie", a my powinniśmy być "twardzi". Nieprawda, niewrażliwość nie sprawia, że ktoś jest mężczyzną - Tomasz Kwaśniewski pokazuje, że prawdziwy mężczyzna powinien... mieć córkę. Co tam zasadzenie drzewa (uderzy piorun i drzewa nie ma), awans na zastępcę głównego managera (zwolnią albo przyjdą wrzody). Prawdziwe wyzwanie to mieć córeczkę tatusia.
Możesz kupić bezpośrednio u wydawcy: WAB
Formalnie jest to zbiór felietonów. Ale są to felietony - co za szczęście - bez aluzji do polityki, gospodarki czy historii. Co za szczęście - to felietony DOMOWE, bo też dom jest... nie, nie, bez haseł. Tutaj nie ma teorii. Nie ma stawiania rzeczywistości na baczność. Przeciwnie - to rzeczywistość budzi nad ranem. Jest słodka i przerażająca jednocześnie. Nie sposób jej nie kochać, ale trudno się nie bać. To czysta praktyka bycia rodzicem, droga wyboista i trudniejsza niż poligon (tak myślę, choć na poligonie nigdy nie byłem). Droga trwająca 24 godziny na dobę, z urlopami i świętami włącznie (a nawet tym bardziej). I czasem jest wesoło:
I chodzi po mieszkaniu, i śpiewa: - Że panda czysta porodziła syna. - Panna, Tosiu, panna. - Panda - Tosia woli swoją wersję.
Ojciec - nie jest twardzielem izolującym się od rodziny jak Rambo od wrogów. Nie, ojciec powinien być i dawać siebie, swój czas, swoje lęki, wszystko. Przeciw stereotypom - ale też niejednokrotnie wbrew sobie, wbrew lenistwu. Nie na urlopie "tacierzyńskim" (okropna nazwa, ośmieszająca ideę urlopu ojcowskiego) - tylko cały czas.
Podziwiam autora. I życzę mu nowych książek. I wszystkiego dobrego. Jak wszystkim rodzicom. Sobie też. |