|

Książka utrzymuje się na wysokich miejscach na listach bestsellerów i pokazuje nam skalę problemu: ile z kobiet - i ilu z mężczyzn - czuje się emocjonalnie pobijanych; ilu z nich nie radzi sobie (wbrew pozorom) w życiu. Terapeutka kreuje fikcyjną - ale możliwą - grupę kobiet i pokazuje ich problemy w szerszym kontekście. Przesłanie brzmi: jest na wiele...
To opowieści o poranieniu współczesnych kobiet. Czytamy m.in.:
Kasia: Dziewczyny, to zgroza, ile baba jest w stanie zrobić dla faceta! Ja miałam takie wyobrażenie, że jak kogoś pokocham, to tak bardzo, że będę dla niego podłogi szorować. Rozumiecie? Na kolanach. Będę klęczeć ze szmatą w garści i będę czyścić mu te podłogi, z miłości. Takie miałam wyobrażenie o oddaniu. To było coś nieprawdopodobnie smutnego. To było moje osobiste dno. To było strasznie przeciwko mnie samej. I wiecie, ile razy ja to słyszę od was! Tylko w różnych wersjach.
Można zapytać: dlaczego? I tu zbiega się tragizm współczesnej kobiety i współczesnego mężczyzny: bo tak nam zrobili rodzice:
W czym tkwi sedno tej całej zabawy? Co nas tak totalnie załatwia? To, że prawie wszystkie byłyśmy wychowywane neurotycznie, co oznacza: „Nie wystarczy, że jestem". Zdrowe kochanie wyposaża nas w poczucie: „Wystarczy, że jestem". Mogę iść na krawcową, mogę być szewcem, pracować w zieleni miejskiej. Rozumiecie? Chodzi o to, jakich nas chcą rodzice. Jeśli nas kochają, to cokolwiek robimy, dla nich jesteśmy w porządku. Jakiekolwiek stopnie przyniosę, jestem w porządku. Czegokolwiek się nauczę i w jakimkolwiek tempie, jestem w porządku. Kto miał tak w domu? Ja nie, a wy? Kto tak miał? Jedna. Pokaż się, misiu. Przecież to rzadkość!
Tak: miłość nie jest za coś, tylko po prostu jest. Czy wynika z tego, że jest jej za mało?
Możesz kupić bezpośrednio u wydawcy: WAB
|