Czy jesteśmy pokoleniem "JP2" czy raczej tylko pokoleniem "GG"?... Romans internetowy. Czy może być coś bardziej nam znanego? Kłania się Harlequin łamany przez Isaurę... Tymczasem jednak inaczej: czytamy maile i SMS-y płynnie naszpikowane aluzjami do dzieł kultury, grające aluzjami, skrzące się anglosaskim (Purkrapek) i wysoce intelektualnym (Modelka_Modiego, występująca też pod inną nazwą) humorem... to nie jest Samotność w sieci. To raczej Samornotność inteligenta posługującego się Gadu-Gadu... Jak wyglądałby romans Abelarda i Heloizy w czasach Internetu? Poczytaj... zanim się zalogujesz na swój drugi profil, Mr Hyde..

Co? Jeszcze jeden romans internetowy. Czy może być coś bardziej nam znanego? Kłania się Harlequin łamany przez Isaurę... Tymczasem jednak inaczej: czytamy maile i SMS-y płynnie naszpikowane aluzjami do dzieł kultury, grające aluzjami, skrzące się anglosaskim (Purkrapek) i wysoce intelektualnym (Modelka_Modiego, występująca też pod inną nazwą) humorem... to nie jest Samotność w sieci. To raczej Samornotność inteligenta posługującego się Gadu-Gadu...
Czy jesteśmy pokoleniem "JP2" czy raczej tylko pokoleniem "GG"?... tempo zycia wzywa nas do używania dopalaczy; dopamina pulsuje; adrenalina w pigułce; mail; SMS; godzina 00.27; dodaj do listy kontaktów. Czy tak wyglądałby romans Abelarda i Heloizy w czasach Internetu? On - mąż; ona - żona; oboje "na wykończeniu" - ale on - wciąż mąż; ona - żona.
Ale czy internet liczy się na poważnie? Czy romans w internecie jest romansem, czy to tylko mało licząca się gra, która się w życiu nie liczy? Tak myślą niektórzy. W końcu, jak mawia znana reklama, nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie. Raczej nie osiemnastoletnia blondynka w negliżu, marząca o tłumie dzikich facetów... to pewnie pijany czterdziestolatek, czkający piwem. Jeżeli nie gorzej. - Internet jest nową rzeczywistością w psychice człowieka. Trudno nie ulegać pokusom, tej "łatwości", z jaką się kojarzy.... kogo oszukać, na jakie strony wejść, przecież to nic groźnego, to tylko internet.. tak myśli się myslą...- ale przecież sumienie siedzi w nas nie bez powodu. Internet jak wata szklana - niby miękka i delikatna, a potrafi kaleczyć. Co z ciebie zostanie człowieku po internecie? To tylko narzędzie, nie daj mu się porwać. Czy pozwoliłbyś, żeby rzadził tobą młotek? Jeden z moich znajomych adminów ma świetne powiedzenie - wartość człowieka można ocenić po zawartości jego Temporary Internet Files. Co było w "tempach" bohaterów powieści "mailowej" - toczącej się w mailach i SMS-ach? To jest dla nas pytanie ciekawskie, ponieważ sami bohaterowie mówią, że powieść oparła się ich prawdziwe życie. To jest zawsze niebezpieczne. W sensie psychiki autora - opisywać własną rzeczywistość biografii; pokazywac bebechy na zewnątrz. Jest to też niebezpieczeństwo dla wartości artystycznej takiego tekstu. Częściej niż rzadziej bywa ono grafomańskim "oczyszczeniem", wypłukaniem wnętrzności z osadu historii, sumienia... dość popatrzeć na zalew literatury autobiograficznej wątpliwej często wartości! Zatem - niebezpieczeństwo! Niebezpieczeństwo dla autorów, niebezpieczeństwo dla czytelnika. Warning, lecteur. W tym przypadku jednak autorzy wyszli z próby bojowej bez szwanku - przynajmniej, jeżeli idzie o wartości artystyczne... książka skrzy się inteligencją, emocjami, humorem. Może nam wiele powiedzieć o trudności i bojach inteligenckiego sumienia we współczesności internetu. Zanim otworzysz internet - przeczytaj. Przeczytaj, pani Hyde. Masz wybór: |