|
Fenomen autora Ogniem i mieczem do dziś zadziwia. Trudno się nie zachwycać plastycznością – wprost filmową! – sienkiewiczowskich opisów. Trudno jednocześnie nie narzekać na historyczne uproszczenia czy wręcz zafałszowania, których Sienkiewicz dokonał. Jakim CZŁOWIEKIEM był ten AUTOR? Skandalistą, konserwatystą, pozytywistą, liberałem, posiadaczem ziemskim, dziennikarzem, politykiem, idolem? Wszystkim po trosze. Był Sienkiewiczem.
Zastępował nieznane jeszcze Hollywood: rozbudzał wyobraźnię. Ci wszyscy “Kmicicowie” i “Bohuny” z konspiracji, ciekawe – czy dzisiejsze seriale mogłyby podobnie głęboko osadzić się w świadomości... Teatr stawał się ważniejszy niż życie. Teatr. W jakim związku ta jego “teatralność” pozostaje z biografią – związkami z Heleną Modrzejewską? Nieprzypadkowo uderzam w “prywatność” biografii człowieka publicznego... bo właśnie śledzenie tej biografii – i jej związków z twórczością – jest dla polonisty wielką pokusą tej książki; z wypiekami na twarzach i oglądając się za ramię w poszukiwaniu inkwizytorskiego spojrzenia egzaminatora z teorii literatury wyczytujemy, kto był pierwowzorem Zagłoby i skąd się wziął Bohun. Skąd ta Ukraina? Dawna część wielkich ziem na wschodzie Rzeczypospolitej przyszła mu na myśl, gdy z Los Angeles w kierunku San Francisco jechał za darmo pierwszym uroczystym pociągiem po nowo otwartej linii. (s. 72). Sienkiewiczowska Ukraina wywodzi się z widoków Kalifornii... jak byśmy czytali Trylogię z tym stwierdzeniem? Lepiej? Gorzej? Inaczej? Czy powstałaby legenda Ukrainy “polskiej”, która jest polskim dziedzictwem kulturowym, a jednocześnie wyrządza (ło?) sporo złego? Nie wiemy; wiadomo, że intencje miał raczej dobre. Ale, autorzy, uważajcie nie tylko na swoje intencje... nawet jeśli macie żonę i dzieci na utrzymaniu – bo czytelnik in spe na fotelu błogim podglądać i oceniać was będzie.. Trylogia. Historyczne zafałszowania są znane – kto by dziś pamiętał o Jaremie, gdyby nie Sienkiewicz? Kto byłby entuzjastą polityki Jana Kazimierza?... Ale Sienkiewicz to nie tylko ówczesne “M jak miłość” – to także reality show.... nasze podglądanie biografii człowieka publicznego – kiedy widzimy, że honoraria za Trylogię nie szły na szwajcarskie czy inne konta, a ratowały zdrowie młodej żony... która jednak umarła między wysadzaniem kolubryny przez Babinicza a jego spotkaniem z królem Janem Kazimierzem. Zdawałoby się - zbijał kokosy na "kasowej" Trylogii. Jednak gdy wszystko podliczył – wyszło mu po sześć rubli za jeden odcinek Potopu. – To wszystko, ponieważ wydawcy to złodzieje: zrobili na nim dobry interes, sprzedali jakiemuś spryciarzowi wydanie książkowe, spryciarz wydrukował siedem tysięcy egzemplarzy, acz miał pozwolenie na trzy tysiące, czysty rozbój, zarabia na pisarzu kto tylko może... (s. 170). Pieniądze nie wystarczyły na uratowanie żony – ale trzeba pamiętać o dzieciach, myśli Sienkiewicz – i urządza dom w Warszawie. Biurko między dwoma oknami, słupkowy zegar, dwa wschodnie dywany... i głowa łosia, mandolina i góralskie gęśliki. (s. 170). Prywatna biografia publicznego człowieka. Tak bliskiego współczesności jak ostatnie lata XIX wieku. Czy nie przypomni się nam zatwardziałość serc nad Miłoszem, kiedy czytamy, jak po śmierci Kraszewskiego wielu odmawiało mu miejsca w krypcie w Krakowie na Skałce, gdyż podobno zmarł bez spowiedzi? Obłuda i świętoszkowata hipokryzja – tak dobrze to znamy! i młody Sienkiewicz nieźle sobie z tym walczył w Humoreskach z teki Worszyłły w Listach z Ameryki... by zostać zaanektowany przez konserwatystów przez Trylogię. Władca serc i umysłów: Żeromski opisuje, jak czekano na nadejście gazety z nowym odcinkiem Potopu: Razem z nim czekało na przyjście poczty ze dwudziestu szewców, czeladników, sklepikarzy – czekali [...] Gdy poczta przyszła, urzędniczek pocztowy zaczął czytać Potop na głos... Ci ludzie czekali tam parę godzin, oderwawszy się od pracy, aby usłyszeć dalszy ciąg powieści. (s. 151). Jednocześnie zaś już Bolesław Prus, zwolennik trzymania się faktów, lekko chyba zazdroszcząc, zarzucał Sienkiewiczowi pominięcie przyczyn, które spowodowały straszną wojnę [...] całe dzieło zalał krwią i pożogą, bynajmniej nie troszcząc się o źródła. Tymczasem człowiek nawet na widok [...] powodzi ma zwyczaj pytać: skąd się to wzięło? (s. 138). Skąd wzięły się wojny ukraińskie – wojna ze Szwedami – rokosze... nie ma odpowiedzi; jest opis, lukrujący serca rzeziami i kontr-rzeziami... Jednocześnie ten sam Prus uczciwie podkreśla walory pisarstwa Sienkiewicza – w tym mocne zaakcentowanie prawa przyczynowości. Tarnowski: kiedy wychodziło Ogniem i mieczem, nie było rozmowy, która by się od tego nie zaczynała i na tym nie kończyła [...] o bohaterach powieści mówiło się i myślało jak o żywych ludziach [...] małe dzieci w listach do rodziców po zdrowiu swoim [...] donosiły o tym, co zrobił Skrzetuski albo co Zagłoba powiedział [...] (s. 131). To wszystko na tle przepraw z cenzurą. Słynne ezopowe zdania Sienkiewicza o Chowańskim i maskowanie Rosjan mitycznymi “Septentrionami”... ale do czasu nastania, niestety, inteligentnego cenzora: Rosjanin Jankulio [...] bystrzej będzie umiał zgadywać podejrzane treści ukryte pod siatką pisarskich i dziennikarskich znaków, panu Sienkiewiczowi da do zrozumienia, że to ostatnia powieść z historii Polski, którą cenzura puszcza, zaś inne w przyszłości jego [Sienkiewicza] powieści będą musiały najpierw w pełnym rękopisie uzyskać zgodę cenzury, zanim zacznie się druk w odcinkach. (s. 178). Mamy zatem odpowiedź na pytanie, dlaczego nie było szerzej o odsieczy wiedeńskiej... Jednocześnie boje o respektowanie prawa autorskiego – rządy Francji, Szwajcarii, Niemiec, Anglii, Hiszpanii, Włoch i Belgii ratyfikowały międzynarodową konwencję podpisaną w Bernie 9 września 1886 roku w zakresie prawa autorskiego. Ale nie ratyfikowały jej wówczas Rosja, Autro-Węgry, ani Stany Zjednoczone. Sienkiewicz jako poddany rosyjski – nadal okradany. I jeszcze ważność tych decyzji autorskich! Czy czytalibyśmy o Jaremie, gdyby powieść nazywała się, jak pierwotnie – Wilcze gniazdo? Tu przysłużył się przyjaciel, podpowiadając znane nam Ogniem i mieczem.. (s. 115). Wpływ czytelników na pisanie dzieła...Grono warszawianek przesłało uroczystą prośbę, iżby nie uśmiercał pana Skrzetuskiego i zakończył powieść ślubem z Heleną. (s. 126). Twórca nie mający komfortu twórczej niemocy: pisanie Trylogii, konieczne z uwagi na honoraria (zdrowie żony...), to była katorga pisarska, tworzenie pod batem czasu, posuwanie powieści bezlitosne, bez względu na samopoczucie, zaziębienie, ból zębów, zmęczenie fantazji i zupełną nieochotę. (s. 142). Trudno od dzieł powstających w takich warunkach wiele wymagać – a jednak stworzył coś lepszego, niż czytadło; przez wielu mianowane arcydziełem, co irytowało innych, zarzucających temu “arcydziełu pisanemu na kolanie” wiele niedoskonałości – np. choćby w kreowaniu postaci – ich nieżyciową schematyczność. Opisywano bohaterów Ogniem i mieczem: gilotyna w ludzkiej postaci – Podbipięta, i – Jezus Chrystus w roli oficera jazdy Skrzetuskiego!... (s. 140). Po zakończeniu Trylogii znienacka oświadcza się swojej młodej siostrzenicy – później tłumaczy się... anemią mózgu i cofa oświadczyny; siostrzenica mu wybacza – ale w legendzie przetrwa jako narzucająca się z “kłopotem” oświadczyn... (te legendy i autorytety na koturnach i cokołach!... – s. 185). Niewolnik sławy Trylogii – targa nim obawa, czy potrafi – po tych księgach – napisać coś porównywalnego; bo przecież po Trylogii nie wolno mu wydać powieści tylko dobrej czy nawet bardzo dobrej. (s. 191). Może kupić dom – rozmyśla – w okolicy Sanoka, posiadłość Blizińskiego, Bóbrkę? Wzywają mnie na kongres literacki [do Paryża], ale mam w dupie kongres, Towarzystwo – i wieżę Eiffel – pisał w liście (s. 192). Zaczyna pisać pamiętnik, który przepadł w czasie Powstania Warszawskiego. Tworzy Płoszowskiego. Decyduje o lokalizacji pomnika Mickiewicza w Krakowie – jest autorytetem. Jedzie do Afryki, wraca, żyje dalej (a kobieta pisze do niego list, jakby był Płoszowskim...). Kupić gdzieś majątek, myśli znów – poza Warszawą. Pochwały Tołstoja dla Sienkiewicza. Jednocześnie kpiny Czechowa z Połanieckich (“polska paska z sera zaprawiona szafranem [...] koniec końców człowiekowi robi się mdło i nieprzyjemnie jak po zaślinionym pocałunku”). Pisze Quo vadis. Książka więcej – nie najgorsza, napisał w liście. Dostanie za nią Nobla. Chwilę mieszka w Nicei – to podła dziura, gdzie wszystko obliczone na wyzysk, oszustwo i rabowanie przybyszów. Wszystko jest prócz jednego uczciwego mieszkańca. (s. 255). Hipolit Wawelberg przedstawia Sienkiewiczowi i realizuje projekt taniego wydania Trylogii po polsku – dotychczas wydanie w języku rosyjskim było tańsze! (Pomyślmy, jak dużo dała Polakom możliwość czytania Sienkiewicza po polsku – a jak by to wyglądało po rosyjsku?... może teraz ta strona internetowa byłaby pisana cyrylicą?...) Między tą walką o polskość unieważnienie małżeństwa. Wkrótce kończy pięćdziesiąt lat. Zaledwie – i już pięćdziesiąt. Zaczął pisać satyrę na arystokrację, prowadzącą karnawałowy tryb życia, wydającą pieniądze zamiast w kraju – za granicą; przerwał. W tym czasie nieprawdopodobny sukces taniej Trylogii w wydaniu Wawelberga. (s. 259). Cesarska (rosyjska!) Akademia Nauk wybiera Sienkiewicza na członka-korespondenta. Niezwykły wybór. Ostrzeżenia lekarskie: nie pisać w ten sposób – napisanie bez odpoczynku trzech dużych powieści “to jeden szereg nadużyć cerebralnych, od których lepsze byłoby każde inne”... (s. 260). Ale pisze Krzyżaków. Denerwuje swojego wydawcę – Gebethnera i Wolffa – powodzeniem taniego wydania Trylogii... Wysuwa projekt przekonania nowego generał-gubernatora do zgody na powstanie komitetu budowy pomnika Mickiewicza – w Warszawie. Czyta innych, nie tylko siebie. Tetmajer odwagę [...] ma większą od smaku i za dużo stylu. Zanadto wywiesza wszystko w oknie sklepowym. (s. 262). Nie chce pisać powieści na rynek amerykański o ich bohaterze narodowym, Jerzym Waszyngtonie. Milion dolarów? A co z nim zrobić? Sam kłopot? Kupić dobra ziemskie z pałacem w Polsce? Żeby go okradano w dzień i w nocy, co przydarzy się Paderewskiemu? (s. 262). Nie chce też komitetu ku swojej czci – prosi o poświęcenie sił raczej na pomnik Mickiewicza... Nie ma sekretarza. Sam odpisuje na listy! Myśli kupić samochód (Trycykl naftowy na dwa miejsca). Spotyka kolejną Marię w swoim życiu – trzydzieści lat młodszą Wielkopolankę, Marię Radziejewską. Panna wystraszyła się i wcześniej umknęła do Poznania. Pojechał za nią, już jej nie zastał. Piękna, “bajecznie rasowa”, ciemnowłosa, jej głos podnieca. (s. 281). W tym też czasie osławiony Przybyszewski z Krakowa, prozą piszący i mocno pijący modernista, udaje chorego i przyrzeknie wszystko, byle zdobyć zasiłek z funduszu imienia Marii Sienkiewiczowej. (s. 282). Pomaga Wyspiańskiemu. Panna Radziejewska uciekła przed nim do Francji i aż do jakiegoś klasztoru. [...] Zdobył jej fotografię, patrzy w nią i tęskni wściekły. (s. 283). W Rosji jest poczytniejszy od Tołstoja i Zoli. Otrzymuje najwyższe odznaczenie honorowe Austro-Węgier. Otrzymuje Oblęgorek – dwór dość brzydki, niezbyt okazały. Za to park ładny z wysokimi modrzewiami, z werandy domu widok uroczy na wzgórza i lasy, na daleką ruinę zamku w Chęcinach. (s. 295-296). Martwi go ta darowana posiadłość ziemska. Przyniesie więcej zawiści niż pociechy. (s. 299). Atakują go za kilka słów krytyki “nowego teatru”. Przybyszewski żąda oświadczeń. Sienkiewicza atakuje Brzozowski, prywatnie broni Orzeszkowa. Spotyka się z niegdyś uciekającą Radziejewską, ale boi się przyszłości z młodą muzą rozchwianą. (s. 327). Poślubia Marię Babską – swoją siostrzenicę, której oświadczał się już niegdyś po skończeniu Trylogii. Imiona sławy: ladacznice paryskie i im podobne w innych miastach Europy zaczepiają mężczyzn cytatem: - Quo vadis, domine? Tytuł powieści wrósł w język codzienny, utworzono z niego rzeczowniki o różnych znaczeniach, jak choćby polski “kwowadyjski” (czytelnik tej książki). (s. 334). – Przed “ferdydurkistami” był Sienkiewicz. Chce sprzedawać wodę mineralną z Oblęgorka – najpierw pod nazwą “Zagłoba”, ale ponieważ to woda, a nie alkohol, nadano jej imię “Ursus”. Firma upada (zbyt wiele butelek rozbija się w transporcie po wertepach z zapadłego Oblęgorka – s. 340). Pisze Na polu chwały – i sam przyznaje, że jest “chybiona”. Niemal jednocześnie dostaje nagrodę Nobla. Żywot Sienkiewicza doczesny był zaledwie cząstką wobec jego żywota pośmiertnego (s. 454) – kończy Szczublewski.
* * *
Fascynująca biografia zadziwiającego człowieka, który – późniejszy autorytet narodowy – tak pisał o jednej z czołowych gazet polskich drugiej połowy XIX wieku – [“Tygodnik Ilustrowany” i ten...] ...ich ton, jakiś zasrańcowato serdeczny, czytany o kilka tysięcy mil, wydaje się śmieszny. Jest w tym jakieś namaszczenie z rozpiętymi portkami, jakaś obywatelska prawość i cnota, której koszula wyłazi.” (s. 49-50). Ale czy autorytet musi być “sztywny”? I – dalej pytamy – jak też człowiek staje się konserwatystą – czyżby faktycznie po małżeństwie? Orzeszkowa pisała o odejściu Sienkiewicza od obozu postępowego przed jego ślubem: Przyjaciół dawnych unika, Humoresek z teki Worszyłły, mocno demokratycznych, do wydania pism swoich włączyć nie pozwolił... (s. 104-105). Wkrótce Sienkiewicz angażuje się w polemikę wokół historii literatury polskiej, w której za dużo, jego zdaniem, dano Orzeszkowej... choć nie odmawia jej wartości. To, plus plotki, czyli ulubione “nocne Polaków rozmowy” , poróżniło Orzeszkową i Sienkiewicza... tymczasem Sienkiewicz miał powód osobisty, żeby wystąpić przeciw Chmielowskiemu. Napisał on bowiem – przez powstaniem Trylogii, uwaga na naukowych proroków współczesności! – dziedzina powieści historycznej jest dla Sienkiewicza zamkniętą... Dzięki książce Józefa Szczublewskiego dzieło Piotra Chmielowskiego wydaje mi się bliższe współczesności niż dzisiejsze nagrody literackie.... w ogóle autor sprawia wrażenie bez reszty zanurzonego w epoce (co nie znaczy, że tonącego... on niemalże oddycha powietrzem Warszawy lat 80. XIX wieku!) Pełne humoru listy Sienkiewicza. Tak pisał po rozpoczęciu działalności dziennika “Słowo”, którego został redaktorem naczelnym: Narobię sobie nieprzyjaciół i pieniędzy, będę darmo jeździł kolejami i używał licznych podłych przywilejów związanych z redaktorstwem i wyzyskiwał je w sposób nadzwyczaj niski. (s. 109). Listy miłosne... Listy Henryka do Marii [jego pierwszej żony] przepadły w Powstaniu Warszawskim 1944 roku. Były pieśnią podobno wyższą nad inne jego pisanie. (s. 104).
* * *
Książka Józefa Szczublewskiego zadziwia swoją metodą – sfabularyzowanej monografii. Nie jest to “typowa” biografia; oparta na materiałach z archiwum profesora Krzyżanowskiego (i jemu też dedykowana) unika przypisów jak ognia, każąc nam ufać uczciwości autora. Jest to idealne do czytania – nieco gorzej przysłuży się studentom, którzy zechcą dojść źródeł. Metoda wspomagana jest przez przejrzystą typografię: ważniejsze fakty opisywane na danej stronie podane są na zasadzie śródtytułów (nie wyłamując się z szyku zdań), a każda strona opatrzona jest datą roczną (w każdym momencie wiemy, w którym roku jesteśmy...; brak może lokalizacji geograficznej). Książka posiada niezwykle charakterystyczny styl – wzniosły, a jednocześnie reporterski. Wciąga w świat, który jest tak bliski - i już poza nami... Szczerze polecam.
-- Józef Szczublewski, Sienkiewicz. Żywot pisarza. WAB: Warszawa 2006. Wyd. II Autor recenzji: Łukasz Garbal
Możesz kupić w księgarni: Lideria
Możesz kupić bezpośrednio w wydawnictwie: W.A.B.
|