Okolice roku 1999 stały się czasem wielu reedycji prac poświęconych twórczości Juliusza Słowackiego. W „Roku Słowackiego” wznowiono monografię Aliny Kowalczykowej pt. Słowacki. Celowość tej reedycji jest na tyle uzasadniona, iż praca autorki ma być nową, całościową propozycją spojrzenia na osobę i twórczość Juliusza Słowackiego. Ma skierować badania historycznoliterackie na nowe tory, które pozwolą wyjść poza ustalenia Juliusza Kleinera. Tak o tym pisze Kowalczykowa we wstępie do swojej pracy: Mnóstwo pisze się o nim i jego twórczości, ale w potocznej świadomości od lat dwudziestych aż po dziś funkcjonują takie jej oceny, jakie w swojej czterotomowej monografii zaprezentował znakomity erudyta i znawca romantyzmu, Juliusz Kleiner. Dzieło literackie potraktował on jako wyraz osobowości poety, a zalety i ułomności utworów - jako odblask jego cech psychicznych i nastrojów. Słowacki został w rezultacie wpasowany - a razem z nim jego dzieła - w system wartości, wyznawanych przez monografistę. Delikatny i czuły, świetny uduchowiony artysta, nadmiernie ambitny, czasem tracący kontrolę nad obsesjami własnej wyobraźni. Ustalił Kleiner gradację - od dzieł, które uznał za najświętsze, jak „Lilla Weneda” i „Ojciec zadżumionych”, po budzące estetyczną odrazę badacza „Poema Piasta Dantyszka” i krwawe sceny „Snu Srebrnego Salomei”. Taki Słowacki i taki sposób odczytywania jego twórczości zyskały pełną aprobatę czytelników, monografia Kleinera stała się wielkim sukcesem wydawniczym, a wyłaniający się z niej portret artysty jest powielany w popularnej literaturze przedmiotu.
Mimo ogólnego charakteru tej wypowiedzi nie można się zgodzić, iż wiedza o Słowackim to powielanie ustaleń Juliusza Kleinera. Wręcz przeciwnie. Już nie budzi takiego zachwytu Ojciec zadżumionych. Można także zauważyć, iż wszelkie późniejsze ustalenia i prace dotyczące twórczości Słowackiego szły jakby na przekór ustaleniom Kleinera i próbowały przedstawić odmienny obraz twórczości autora Kordiana. Świadczą o tym na przykład ustalenia poczynione przez uczestników - oczywiście nie wszystkich - sympozjum z 1979 roku dotyczące twórczości mistycznej Słowackiego. Natomiast oddzielnym problemem jest skutek naukowych polemik z ustaleniami Kleinera i tu Alina Kowalczykowa pośrednio - przez uznanie żywotności kleinerowskiej monografii - niweluje znaczenie sądów wypowiadanych po ukazaniu się pracy badacza.
Wypowiedź Kowalczykowej wskazuje, iż autorka chce przedstawić nowy obraz twórczości Słowackiego, obraz oparty na świeżych, własnych ustaleniach badawczych czy tezach innych historyków literatury. Niewątpliwie w pracy Kowalczykowej znajdują się elementy świadczące o próbie nowego spojrzenia na twórczość Słowackiego. Zauważył to w recenzji Marek Troszyński, który pisał: Monografia Kowalczykowej zwraca uwagę na mniej zbadane obszary tego (tj. europejskiego - W. T.) kontekstu kulturowego: architekturę, malarstwo, inscenizacje teatralne. W tych dziedzinach udało się autorce powiedzieć coś nowego, pokazać wpływ sztuki, która zaprogramowała Słowackiego i nie tylko wyraziła się w poszczególnych utworach, ale ukształtowała poetę znacznie głębiej.
Na marginesie trzeba wspomnieć, iż nowa — czy też mniej opisana - problematyka tak jasno zarysowana przez Alinę Kowalczykowa została ostatnio dość szczegółowo podjęta przez historyków sztuki.[3]
{modulebot:98}
{mospagebreak}
Dużym atutem pracy jest wyłuskanie przez autorkę znaczenia groteski w twórczości Juliusza Słowackiego.[4] Jednak recenzent zauważa wiele uchybień, które zaprzeczają nowatorskiemu charakterowi monografii czy wręcz wskazuje na ustalenia, których nie można zaakceptować. Pierwszy zarzut dotyczy adresata. Z jednej strony z przywołanej wcześniej wypowiedzi wnioskować można, iż intencją autorki jest popularny lub popularyzatorski charakter pracy. Z drugiej strony widać w książce aparat krytyczno-naukowy, a nowe ustalenia Kowalczykowej na pewno wskazują na bardzo profesjonalnego adresata pracy. Zauważył to także Troszyński, który w recenzji wskazał, iż: Kwestia adresata omawianej książki nie pojawia się expresis verbis u Kowalczykowej. Styl częstokroć potoczny wskazywałby na czytelnika popularnego. Waga niektórych spraw, szczegółowość problematyki dotyczącej dzieł znikających z szkolnego kanonu lektur, nowe ustalenia faktograficzne wskazywałyby raczej na czytelnika profesjonalnego.
Także autor recenzji zarzuca pracy pewną dysproporcję polegającą na nierównomiernym rozmieszczeniu przez autorkę elementów biograficznych.[6] Jednak w pracy o charakterze monograficznym bardzo trudno o zachowanie wszelkich proporcji. Już Juliusz Kleiner miał problemy z zachowaniem równowagi między omawianymi dziełami – o czym będzie mowa później. Jednak ważniejsze są inne uchybienia. Otóż Troszyński wskazuje, iż Alina Kowalczykowa, ukazując fascynację Słowackiego urbanistyką, pominęła jakże ważny w literaturze romantycznej stosunek do przyrody. Autor recenzji nie akceptuje także jednej strony zbyt marginalnego potraktowania przez autorkę przeżycia mistycznego Słowackiego oraz, z drugiej strony, rzekomego niechrześcijańskiego charakteru twórczości późnej Słowackiego.[7]Mimo niewątpliwych walorów pracy autorce nie udało się przyćmić dokonań monografii Kleinera i nie chodzi tu tylko o rozmiary i wielkość dzieła.
Słowacki Aliny Kowalczykowej na pewno przysłuży się propagowaniu twórczości autora Balladyny wśród czytelników niekoniecznie profesjonalnych. Natomiast kolejna reedycja poświęcona jest wyłącznie dla specjalistów. Mam tu na myśli pracę o późnej twórczości Juliusza Słowackiego Marty Piwińskiej.[8] Niewątpliwie data ponownego wydania sugeruje okazję owego wznowienia. Jednak zważywszy, iż praca Aliny Kowalczykowej pierwsze wydanie miała w 1994, a praca Marty Piwińskiej w 1992 roku, można się zastanawiać nad celowością tak szybkich wznowień.
Nie trzeba się jednak zastanawiać nad celowością reedycji trzech kolejnych wielkich prac dotyczących twórczości Słowackiego. Po pierwsze Zofia Stefanowska zredagowała drugie wydanie książki Stefana Treugutta pt.: Beniowski. Kryzys indywidualizmu romantycznego.[9] Celowość reedycji jest niewątpliwa z dwóch powodów. Z jednej strony pierwsze wydanie miało miejsce w 1964 roku. Z drugiej - mimo wielu aspektów, niekoniecznie historycznoliterackich, odzwierciedlających czas powstania pracy[10] — książka Treugutta jest do dzisiaj aktualna i obok wcześniejszych ustaleń poczynionych przez Juliusza Kleinera w trzecim tomie monografii o Słowackim pt.: Okres Beniowskiego oraz w wydaniu utworu w serii Biblioteka Narodowa, jest podstawowym źródłem wiedzy. O żywotności interpretacyjnych ustaleń Stefana Treugutta świadczy choćby i to, iż od prawie czterdziestu lat od ukazania się pracy nie pojawiły się wypowiedzi nie tylko w jakimkolwiek stopniu negujące ustalenia autora pracy, a jeśli już wypowiadano się na temat Beniowskiego, to były to najczęściej artykuły lub krótkie wypowiedzi[11] albo wspominano o tym dziele Słowackiego, mówiąc o ironii romantycznej, bądź poetyce poematu dygresyjnego.[12] Potwierdzają to też słowa Aliny Kowalczykowej, która w wstępie do autorskiego, nowszego wydania Beniowskiego w serii „Biblioteka Narodowa”, opisując dzieje sławy poematu, tak podsumowywała swoje wywody: Nie było znaczących literackich kontynuacji, powstała natomiast znakomita monografia „Beniowskiego”, wielokroć tu wspominane dzieło Stefana Treugutta. Jego „Beniowski. Kryzys indywidualizmu romantycznego” to jedna z najświetniejszych książek nie tylko o Słowackim, lecz o romantyzmie, poprzez analizę i błyskotliwą interpretację poematu ukazująca istotę kryzysu duchowego Polaków tamtej epoki.(...)
Jednak trzeba pamiętać, iż praca Treugutta ma charakter monograficzny, a więc w pewien sposób całościowy i zważywszy na fakt niechęci - z różnych powodów - dzisiejszych badaczy do gatunku naukowego, jakim jest monografia, nie dziwi może zbyt małe zainteresowanie naukowe tym dziełem Słowackiego w całości.
{modulebot:98}
{mospagebreak}
Może zastanawiać żywotność ustaleń poczynionych bez mała czterdzieści lat temu. Jednak wielki podziw budzić muszą ustalenia poczynione w okresie międzywojennym przez Juliusza Kleinera w monografii Juliusz Słowacki. Dzieje twórczości. Jego praca do dzisiaj - mimo jakże posuniętych ustaleń historyków literatury - jest fundamentem w pracy obecnych badaczy, przecież nie tylko twórczości Juliusza Słowackiego. Na pewno owa żywotność przyświecała Jerzemu Starnawskiemu w nowym wydaniu pracy Kleinera w roku 1999[14]. Trzeba w tym miejscu wspomnieć, iż pierwsze wydanie monografii miało miejsce w latach 1919 - 1927. Tak samo trzeba zaznaczyć, że wydawca był uczniem Juliusza Kleinera i na pewno kierował się nie tylko pobudkami naukowymi, ale i osobistymi w nowym zredagowaniu monografii. Wydawca zachował integralny podział na cztery tomy, to jest: tom pierwszy — Twórczość młodzieńcza, tom drugi - Od Balladyny do Lilli Wenedy, tom trzeci - Okres Beniowskiego i tom czwarty - Poeta mistyk. Czytamy we wstępie do monografii: Wydawca kieruje się z jednej strony tym, by tekst J. Kleinera pozostał nie skażony i żadna myśl uczonego nie doznała modyfikacji, z drugiej strony myśli o tym, by nauka polska otrzymała z reedycji jak największą korzyść, by skonfrontować wyniki wielkiego dzieła J. Kleinera ze współczesnym stanem naszej wiedzy o Słowackim.
Dlatego też wydawca modernizuje pisownię, koryguje pomyłki w druku, zestawia i porównuje cytaty z wydaniem krytycznym dzieł Słowackiego, ujednolica przypisy.[16]Jednak od uwag czysto wydawniczych ciekawsze są inne uwagi poczynione przez Jerzego Starnawskiego we wstępie do monografii Kleinera. Badacz na tle rozwoju naukowego Juliusza Kleinera przedstawia te aspekty jego naukowego pisarstwa, które wpływają na ciągłą aktualność monografii o Słowackim, jako „największego dzieła polskiej historiografii”.[17]Otóż dla Juliusza Kleinera od zawsze najważniejszy był tekst literacki. Widać to już w pracy z 1912 pt.: Zygmunt Krasiński. Dzieje myśli. Tak pisze wydawca: Przełomowa rozprawa czyniła tekst głównym przedmiotem badań historycznoliterackich, nie wykluczała włączenia badacza w orbitę zainteresowań tych momentów z biografii twórcy, które w jakieś mierze są pomocne do naukowego poznania dzieła.
Powyższe słowa charakteryzują nie tylko monografię o Krasińskim, ale i o Słowackim. Takie pojmowanie — to jest zwrócenie uwagi przede wszystkim na tekst literacki – nauki o literaturze jest do dzisiaj centralnym zadaniem w badaniach historyków i teoretyków literatury. Chociaż sam Kleiner nie wyrzekał się jeszcze biografizmu jako narzędzia analizy literackiej.[19]
Jednak Jerzy Starnawski wykazuje pewne mankamenty pracy Kleinera na tle dzisiejszych ustaleń dotyczących twórczości Słowackiego. Otóż można zauważyć w pracy Kleinera „błąd proporcji”, polegający na marginalizowaniu twórczości lirycznej Słowackiego na rzecz twórczości epickiej i dramatycznej. Jeszcze bardziej razi owy błąd w zestawieniu z ustaleniami Czesława Zgorzelskiego na temat Słowackiego lirycznego w pracy Liryka w pełni romantyczna.[20] Jednak dla takiej postawy badawczej Starnawski znajduje usprawiedliwienie, pisząc: Geneza takiego postępowania J. Kleinera jest łatwa do zrozumienia. Zajmował się poetą, który kilkanaście zaledwie liryków drobnych ogłosił za życia, który nie zebrał ich nigdy w osobne cykle, jak Mickiewicz „Ballady i romanse” czy „Sonety”, i w którego twórczości łatwiej dostrzec zarówno wielkie tragedie czy też poematy tak niepodobne do siebie, jak „Anhelli” czy „Beniowski”, i uznać te dzieła za twórczość bardziej pierwszoplanową niż „Hymn Smutno mi Boże” czy „Testament mój”. Ten „błąd proporcji” zmalał w monografii o Mickiewiczu. Trafnie zauważył Głowiński, że Kleiner odczuł liryzm w większych utworach Słowackiego, mniej wyczerpująco zanalizował liryki drobne.
Zresztą jest to aspekt obecny w dzisiejszych badaniach. Otóż w badaniach nad twórczością Juliusza Słowackiego niwelowane są różnice rodzajowe dzieł autora Balladyny, bo, jak wykazał Marian Bizan w wyborze liryków Słowackiego pt.: Ja Orfeusz żywioł liryczny w twórczości Słowackiego obecny jest oczywiście nie tylko w utworach lirycznych, ale i w utworach dramatycznych i epickich.
Widać więc pewną tendencję do reedycji dawniejszych prac o charakterze monograficznym. Świadczyć to może nie tylko o tym, iż owe prace są do dzisiaj aktualne, ale także o tym, iż w „Roku Słowackiego” nauka polska nie potrafiła zaoferować czytelnikowi nowszych ujęć monograficznych twórczości Juliusza Słowackiego, choć trochę inne zdanie na ten temat ma Jerzy Starnawski: Odczuwamy jednak ogólnie zmierzch monografistyki z tego przede wszystkim względu, że napisanie wielkiego dzieła o wielkim poecie przy coraz bardziej rosnących wymaganiach pod adresem monografisty nie jest na siły jednego badacza.
Wracając do sądów o pracy Juliusza Kleinera, uczeń badacza w omawianym wstępie pisze, iż: Zgodzić się trzeba z tym, że był Kleiner eklektykiem, że analizy dzieł w monografii jego nie były ryte z monolitu, ale zdeterminowane koncepcją rozumienia przez badacza utworu... jak i psychiki poety w momencie powstawania. Czytelnika niejednokrotnie to zaciekawienie intryguje, ale dzieje się to niekiedy ze szkodą dla poznania twórczości.
{modulebot:98}
{mospagebreak}
Przywołana wypowiedź Starnawskiego kieruje nas na bardzo specyficzny teren penetracji historycznoliterackiej, jakim jest wykorzystanie w badaniach narzędzi psychologii. Osoba i twórczość Juliusza Słowackiego jest podatnym materiałem na takie badania. O tym świadczy już nawet pierwsza lektura utworów i listów autora Kordiana. Obecność psychologizmu w recepcji naukowej Słowackiego jest ciągle widoczna. Dzisiaj można zauważyć pewną klamrę spajającą ten nurt badawczy, którego prekursorami byli: Bychowski i Baley[25], a ostatnio w tym nurcie bardzo aktywna jest Ewa Łubieniewska. Praca tej ostatniej pod tytułem Upiorny anioł. Wokół osobowości Juliusza Słowackiego jest zakorzeniona w psychologii Fromma i Junga, a skupia się głównie na aspekcie antropologicznym w badaniach psychologicznych. W przywołanej pracy autorka daje nam panoramę dotychczasowych badań osoby i twórczości Słowackiego w nurcie psychologizmu. Czytamy tamże: Słowacki nie po raz pierwszy staje się obiektem podobnych dociekań. Wszystkie dotychczasowe monografie, począwszy od opracowań jawnie oceniających twórcę jako człowieka (czynił to np. Małecki i Tretiak), poprzez wnikliwe studium życia i twórczości poety pióra Kleinera, po stosunkowo niedawne opowieści biograficzne Hertza, Sudolskiego, czy Makowskiego, pełne są spostrzeżeń natury psychologicznej, choć monografiści odwołują się raczej do własnego życiowego doświadczenia niż korzystają z założeń i metod tej lub innej szkoły psychologicznej. W polonistyce przedwojennej interesujące kroki w tym kierunku czynił Stefan Baley, wskazując m. in. na wyraźne związki pomiędzy niektórymi metaforami Słowackiego, a ich prawdopodobnym psychologicznym podłożem, penetrowanym przez badacza z punktu widzenia psychologii głębi. Pierwszą bardzo interesującą próbą takiej, konsekwentnej metodologicznie interpretacji, była prekursorska na polskim gruncie praca Gustawa Bychowskiego Juliusz Słowacki i jego dusza, oparta na fundamencie Freudowskim, a poświęcona charakterystyce jaźni” autora „Księdza Marka” w świetle odkryć psychoanalizy.
Autorka dalej wspomina o także ważnym głosie w nurcie badań psychologicznych nad osobą i twórczością Juliusza Słowackiego, jakim jest książka Stanisława Sieka.[27]
Na tle tego aspektu pomijam całkowicie spór i kontrowersje na temat obecności psychologizmu w badaniach historycznoliterackich, jego metodologii i zależności pomiędzy utworem literackim jako elementem sztuki i wytworem autonomicznym a osobą samego autora i jego psychologicznego obrazu. Także pomijam aspekt zakresu kompetencji historyka literatury i psychologa.
Dotychczasowe słowa dotyczące obecności - jakże silnej - psychologii w „słowackologii” są wstępem do omówienia kolejnej reedycji. Chodzi oczywiście o pracę już tutaj wspominaną Gustawa Bychowskiego: Słowacki i jego dusza. Studium psychoanalityczne.
Książka Gustawa Bychowskiego została wydana w 1930 roku w czasie, kiedy psychoanaliza Freuda święciła swoje tryumfy i wychodziła poza krąg nauk medycznych i psychologicznych. Nowatorskie narzędzia psychoanalizy stosowano także w badaniach literatury, czego najlepszym dowodem jest praca Bychowskiego. W 2002 roku wydawnictwo „Universitas” wznowiło omawianą pracę.[28] Wstęp napisała Danuta Danek, która jako historyk literatury bardzo mocno opowiada się za stosowaniem narzędzi psychologii w badaniach literatury.[29]
{modulebot:98}
{mospagebreak}
Bardzo ciekawy wstęp Danek do pracy Bychowskiego ukazuje nam postać autora jako człowieka renesansu. Autor psychoanalitycznego portretu Słowackiego jawi się jako człowiek dobroduszny, społecznik zajmujący się szeroko kulturą, z pasją wykonujący zawód lekarza, psychologa i nauczyciela. Osobę, którą interesowała polska kultura i która dla tejże kultury wiele uczyniła w Stanach Zjednoczonych. Na marginesie można jedynie wyrazić żal, że tak interesująca i barwna postać nie ma właściwego miejsca nawet w świadomości polskiej inteligencji.[30]
Kiedy psychoanalityk wziął na warsztat osobę i twórczość Juliusza Słowackiego, okazało się, iż autor Balladyny jawi się nam jako narcystyczny osobnik, na którego całym życiu zaważyły relacje z ojcem, później ojczymem, ale nade wszystko z matką, która jako osoba dominująca ukształtowała w Słowackim cały sposób patrzenia na świat. Na marginesie jedynie można się zastanawiać dlaczego dla Bychowskiego - jak można odczuć podczas czytania pracy - naturalna i dominująca, jeżeli chodzi o relacje z ojcem, rola matki w wychowaniu dziecka jest czymś, co w pewien sposób dyskredytuje zarówno matkę, jak i syna. Dla autora omawianej pracy literatura, jako wytwór autorski, jest najważniejszym narzędziem analitycznym w badaniach osobowości Słowackiego i dlatego w niej widzi mniej lub bardziej zakamuflowane pokłady psychologii osobowościowej autora Kordiana. Taki sposób potraktowania dzieła literackiego może dzisiaj budzić opór, ale już takiego oporu nie budzi wykorzystanie przez autora listów, choć i tutaj można poruszyć aspekt ich literackości oraz konwencji epistolograficznej w XIX wieku.
Danuta Danek wskazuje na atrakcyjność pracy Bychowskiego dla dzisiejszego czytelnika. Otóż argumentuje, iż praca jest napisana językiem przystępnym, który w sposób nadmierny nie wykorzystuje terminologii fachowej. Autorka wstępu wskazuje, „że studium to stanowi świetnie napisaną, żywą, poglądową lekcję klasycznej Freudowskiej psychoanalizy, dostępną i pouczającą dla wszystkich. I to nie tylko dla zainteresowanych adeptów różnych dziedzin humanistyki, ale i dla najszerszej czytającej publiczności”.[31] Jednak dla autorki wstępu najważniejsze jest wyłuskanie w pracy Bychowskiego ważnej roli sublimat w osobowości Słowackiego oraz ukazanie ścisłych zależności pomiędzy życiem i twórczością, pomiędzy rzeczywistością a fikcją literacką. Tak o tym pisze Danek: Bychowski wprawdzie rzeczywiście podkreśla, że tak wielka rola sublimacji w życiu wewnętrznym Słowackiego wiąże się z tym, że życie jego skupiło się na twórczości artystycznej. Ale podobnie jak psychoanalityczne wnikanie w takie czy inne zaburzenia chorobotwórcze pokazuje, że stanowią one zintensyfikowany i wyjaskrawiony obraz zjawisk psychicznych i psychicznych mechanizmów, które właściwe są w tej czy innej mierze każdemu człowiekowi, tak i psychoanalityczne wnikanie w określone zjawiska związane z twórczością artystyczną pokazuje, że stanowią one zintensyfikowaną i wyraziście widomą postać zjawisk psychicznych występujących w mniejszym lub większym stopniu w każdym z nas. Psychoanaliza ukazuje przecież w istocie, że samo życie każdego z nas jest w tej czy w innej mierze dziełem naszej twórczości. Twórczość w sensie różnorakiego, kształtującego wysiłku wewnętrznego, wewnętrznej pracy - w naszej niezwykle trudnej kondycji ludzkiej - nad znalezieniem sposobu istnienia. W tej właśnie pracy sublimacja ma swój wielki i pożądany udział. I rozważania Bychowskiego o Słowackim pokazują, że w ujęciu psychoanalitycznym nie istnieje osobno tak zwane życie, a osobno twórczość; istnieją dwie twórczości.
Mamy więc psychologiczne rozwiązanie problemu jakże ważnego w teorii literatury, czyli wykazanie zależności pomiędzy osobą twórcy a jego wytworami. Jeszcze dobitniej o tym pisze Danek dalej; czytamy o Bychowskim, iż: (...)Chodzi mu nie o życie i twórczość Słowackiego, ale - jak zawsze w psychoanalizie - o to, czym życie Słowackiego i jego twórczość były dla niego samego, zwłaszcza w najgłębszych, nieświadomych sferach jego osobowości. Chodzi mu nie o biografię Słowackiego, osobistą i artystyczną, ale - jak zawsze w psychoanalizie - o sposób przeżywania przez Słowackiego własnej biografii, zwłaszcza w najgłębszych, nieświadomych sferach osobowości.
Wskazać trzeba, iż Łubieniewska — we wspomnianej własnej pracy — widzi kategorię sublimacji w połączeniu z romantyczną wizją ludzkiego „przeanielenia”, ale o tym pisał już Bychowski.[34] Na marginesie trzeba wspomnieć, iż praca Bychowskiego doczekała się monograficznego opracowania Szafrańskiego.[35]
{modulebot:98}
{mospagebreak}
Moje rozważania o obecności psychologizmu w badaniach nad twórczością Słowackiego zapoczątkowałem wypowiedzią Starnawskiego na temat istnienia tego aspektu w monografii Kleinera. Autor tejże zakończy także tę część wywodu. Kleiner nigdy nie ukrywał swoich preferencji w zastosowaniu psychologii w badaniach historycznoliterackich, dlatego też potrafił docenić pracę Bychowskiego, pisząc o niej już po wydaniu swojej monografii w 1931 roku: Prace psychoanalityków niejednokrotnie wydają się ściąganiem duchów twórczych na niziny i odzierania ich z uroku świetlnego. Dr Gustaw Bychowski, kreśląc wizerunek poety, zachował jej piękno i tchnienie wyżyn.
Trzeba także wspomnieć, iż nad reedycjami prac Kleinera i Bychowskiego unosi się duch polskiej historii. Prace tych dwóch autorów to prace przedwojenne. Natomiast zważywszy, iż władze komunistyczne przez kilkadziesiąt lat dyskredytowały dorobek kulturowy okresu międzywojennego, nie dziwi, że na reedycje prace tych dwóch autorów musieliśmy czekać, aż nastąpią zmiany polityczne.
[11] Zob. np.: W. Lipka, Konfederacja barska w „Beniowskim” Juliusza Słowackiego, „Pamiętnik Literacki” 1974, z. l., J. Skowronek, „Beniowski” — świadectwo kryzysu myśli politycznej Wielkiej Emigracji [w:] Dzieło literackie jako źródło historyczne, pod. red. Z. Stefanowskiej i J. Sławińskiego, Warszawa 1978, s. 243-260., S. Makowski, Beniowski i „Beniowski” [w:] tenże, Tęcze i świerzopy. Słowacki. Beniowski. Mickiewicz, Wrocław 1984.
[12] Zob. M. Żmigrodzka, Etos ironii romantycznej — po polsku [w:] Problemy wiedzy o kulturze: prace dedykowane Stefanowi Żółkiewskiemu, pod red. A. Brodzkiej i innych, Wrocław 1986, s. 521-534., J. Brzozowski, Dygresyjny poemat [w:] Słownik literatury polskiej XIX wieku, pod red. J. Bachórza i A. Kowalczykowej, Wrocław 1991., M. Żmigrodzka, Ironia romantyczna [w:] tamże, s. 377-385., W. Szturc, Ironia romantyczna, Warszawa 1992.
[26] E. Łubieniewska, Upiorny anioł. Wokół osobowości Juliusza Słowackiego, Kraków 1998, s. 9-10.
[27] S. Siek, Osobowość Słowackiego na podstawie psychologicznej analizy jego utworów dramatycznych, Warszawa 1970.
[28]G. Bychowski, Słowacki i jego dusza. Studium psychoanalityczne, wstęp i opracowanie D. Danek, Kraków 2002.
[29] Zob. D. Danek, Sztuka rozumienia: literatura i psychoanaliza, Warszawa 1997. W podobnym nurcie znajdują się prace wspomnianej już Ewy Łubieniewskiej. Wspomnieć w tym miejscu można także prace E.Fiały, zob. tenże, Modele freudowskiej metody badania dzieła literackiego, Lublin 1991 oraz Homo transcendes w świecie Gombrowicza, Lublin 2002.
[30] Por. D. Danek, Gustaw Bychowski – zapoznana postać dziejów kultury polskiej [w:] G. Bychowski, dz. cyt., s. XVI — XXX. Tu można także wspomnieć o braku obecności pracy Bychowskiego w świadomości polonistycznej czasów powojennych. Jedynie nazwisko autora pracy pojawia się sporadycznie, na przykład — na co zwróciła mi uwagę prof. D. Paluchowska - w pracy Wiesława Grabowskiego: zob.: tenże, Sprawy obrazowania w liryce Słowackiego, „Pamiętnik Literacki" 1964, z. l, s. 65-104, choć i tu Bychowski pojawia się w trochę ironicznym kontekście, bo czytamy w przypisie nr 15 na stronie 75, iż „O Słowackim ważne uwagi wypowiada - nieoczekiwanie - G. Bychowski (...)!” Powojennej niechęci do pracy Bychowskiego nie można przecież jedynie tłumaczyć odrzuceniem przez literaturoznawców narzędzi psychoanalitycznych w pracach historycznoliterackich.